O autorze
Absolwent MBA, ukończył informatykę na Politechnice Warszawskiej. Karierę zawodową rozpoczynał w giełdowej spółce informatycznej Wola Info od programisty do dyrektora departamentu. Od 2009 roku jest założycielem i prezesem MEW S.A. Buduje Grupę Energetyczną opartą o dochody uzyskiwane ze sprzedaży energii wytwarzanej w Małych Elektrowniach Wodnych. Firma specjalizuje się w pozyskiwaniu energii z OZE, tzw. odnawialnych źródeł energii oraz budowie małych elektrowni wodnych o mocy zainstalowanej poniżej 5 MW. Od 18 marca 2010 r. jest spółką notowaną na rynku NewConnect.
Twórca portalu insajder.pl.

Czy marże na żywności faktycznie są wysokie?

Ostatnio mieliśmy do czynienia z ciekawą akcją: "Tratwa, czyli od rolnika do pośrednika 3000 procent znika". Nic dziwnego, że skoro tak duża jest marża na żywności to akcja poruszyła wiele osób, w tym media. Ale czy faktycznie te marże są takie wysokie?

Na portalu insajder.pl powstał na temat marży na cenach żywności ciekawy artykuł, postaram się go tutaj przytoczyć.



Otóż faktycznie na pewno jest duża różnica między ceną żywności w sklepie, a u rolnika. Cześć mojej rodziny mieszka na wsi, doskonale orientuję się w cenach żywności "u producenta". Jednakże wiem też, jak skomplikowaną ścieżkę produkt musi przejść, zanim trafi do sklepu, gdzie będziemy mogli go kupić.

Po pierwsze i przede wszystkim: logistyka. Żywność nie rośnie w centrum Warszawy, ani niedaleko Pałacu Kultury, ktoś musi ją przywieźć, rozpakować, umieść na stoiskach sprzedażowych. Za to wszystko płaci się wysokie opłaty, w tym czynsze za lokal. Dodatkowo, nikt z nas nie kupuje od razu 100 kg marchewki, a trudno, aby komukolwiek opłacało się nam specjalnie przywieźć mniejszą ilość.

A co z tymi produktami rolnymi, które się nie sprzedadzą i zepsują po drodze albo już w magazynie? Ponadto, pracownicy sklepów nie pracują za darmo i oni też chcą zarobić na swojej pracy (dodatkowo oczywiście kierowcy, magazynierzy, no i wreszcie właściciel sklepu). Nie zapominajmy też, że żywność należy odpowiednio zapakować, to też kosztuje, a dodatkowo opakowania muszą spełniać odpowiednie standardy higieniczne.

Ponadto, gdy sprzedajemy towar w sklepie to właściciel sklepu musi zapłacić podatek dochodowy, VAT i całą masę opłat na ubezpieczenie społeczne i innych na rzecz swoich pracowników. Do tego dochodzą wszelkie inne obciążenia parapodatkowe.

W teorii każdy z nas może jechać na wieś i przywieźć płody rolne bezpośrednio, z pominięciem pośredników. A jednak wolimy stać w kolejce do dyskontów i supermarketów, bo tak jest wygodniej, szybciej i taniej. A za wygodę się płaci.
Trwa ładowanie komentarzy...